Dan Pippin zostaje w Białymstoku na kolejny sezon i nie ma wątpliwości, Lowlanders wracają z jasno określoną wizją. Po sezonie zakończonym na etapie półfinału, head coach podkreśla jedno: rozwój, proces i ciężka codzienna praca pozostają fundamentem drużyny.
Drugi rok pracy w Białymstoku oznacza większą stabilność, lepsze zrozumienie zespołu i konkretne wnioski wyciągnięte z poprzedniego sezonu. Jak podkreśla Pippin, to właśnie relacje z zawodnikami, sztabem, managementem oraz społecznością Lowlanders były kluczowe przy decyzji o pozostaniu w klubie.
Zapraszamy do przeczytania rozmowy z trenerem:
[Lowlanders]:
Coach, zdecydowałeś się zostać w Białymstoku na kolejny sezon. Jakie były główne powody przedłużenia kontraktu z Lowlanders?
[Dan]: Najważniejszym powodem, dla którego Laura i ja zdecydowaliśmy się zostać w Białymstoku, są zawodnicy, trenerzy i management Lowlanders. Relacje, które zbudowaliśmy, są absolutnie wyjątkowe. Kibice Lowlanders, nasi sponsorzy oraz samo miasto sprawiły, że od pierwszego dnia czuliśmy się tu mile widziani i częścią lokalnej społeczności. Jesteśmy naprawdę bardzo szczęśliwi, że możemy tu być.
Poprzedni sezon zakończył się przed realizacją naszego głównego celu – nie awansowaliśmy do finału. Jakie były najważniejsze wnioski z tamtego sezonu?
W trakcie sezonu trenerzy muszą codziennie analizować wszystko, co dzieje się wokół zespołu. Wprowadzaliśmy zmiany i adaptowaliśmy się na bieżąco, ale nasze fundamentalne wartości pozostały niezmienne – i takie pozostaną również w tym roku. Dokonaliśmy kilku subtelnych korekt w harmonogramie przygotowań przedsezonowych oraz w trakcie sezonu. Sam fakt, że to mój drugi rok w Lowlanders, sprawia, że wiele rzeczy jest teraz znacznie łatwiejszych.
Jak jako head coach osobiście przeżywasz sezon, który kończy się tuż przed celem? Co zmieniło to w Twoim podejściu do zespołu?
Patrząc na zeszły sezon, jestem ogromnie dumny z tego, jak graliśmy i jak pracował sztab trenerski. Zwycięstwo w ćwierćfinale przeciwko Kings było jednym z najlepszych wygranych meczów, w jakich kiedykolwiek brałem udział. Obserwowanie, jak nasz zespół rozwijał się od pierwszego meczu aż do półfinału, było jednym z najbardziej satysfakcjonujących doświadczeń w mojej karierze trenerskiej.
Offseason to czas decyzji. Jakie obszary uznałeś za kluczowe do poprawy przed nadchodzącym sezonem?
Jako zespół musimy nieustannie iść do przodu. W okresie przygotowawczym skupimy się przede wszystkim na fundamentach gry. Musimy poprawić tackling, bezpieczeństwo piłki oraz nauczyć się częściej wymuszać straty.
Kadra uległa pewnym zmianom, do zespołu dołączyli nowi importowani zawodnicy. Jakich cech przede wszystkim szukałeś przy budowie tegorocznego składu?
Każdego roku skład zespołu się zmienia, choć w tym sezonie tych zmian nie będzie aż tak wiele - co jest bardzo dobrą wiadomością. Przy sprowadzaniu nowych zawodników zależy nam przede wszystkim na tym, by byli dobrymi ludźmi. Jeśli ktoś jest dobrym człowiekiem, możemy pomóc mu stać się świetnym zawodnikiem.
Czy w porównaniu do poprzedniego sezonu ten zespół będzie silniejszy – a jeśli tak, to w jakich aspektach?
Każdy nowy sezon przynosi nowe możliwości i to najbardziej ekscytujący moment w pracy trenera. Możemy testować nowe techniki, ćwiczenia i zagrywki, których nauczyliśmy się w międzyczasie. Jednocześnie widzimy, jak bardzo nasi zawodnicy rozwinęli się od poprzedniego roku.
Kibice często widzą wynik, ale nie proces. Co zmieniło się w codziennej pracy zespołu - w przygotowaniach, treningach i organizacji?
Nasi kibice są niesamowici – jedni z najlepszych, z jakimi miałem do czynienia na całym świecie. Wierzę, że naprawdę doceniają ciężką pracę zawodników, trenerów i managementu. Rozumieją też, że dobre organizacje muszą się zmieniać, a żeby utrzymać się na szczycie, czasem trzeba podejmować trudne, ale konieczne decyzje.
Przywództwo na boisku i poza nim jest kluczowe. Jak oceniasz grupę liderów w drużynie w tym sezonie?
Jedną z nowości w tym roku będzie rada liderów, złożona z przywódców naszej drużyny. Będą spotykać się ze mną dwa razy w miesiącu, aby omawiać kwestie, które według nich i zespołu wymagają uwagi. Ufam naszym zawodnikom. W zeszłym sezonie wykonaliśmy bardzo dobrą pracę w rozwijaniu liderów.
Wracasz do Białegostoku – miasta z własną futbolową tożsamością. Czym Białystok jest dla Ciebie dziś, w porównaniu do pierwszego przyjazdu?
Białystok jest dla mnie i Laury drugim domem. Czujemy się tutaj jak u siebie. Każda osoba, którą spotkaliśmy, była niesamowita. Nasi sponsorzy stali się naszymi przyjaciółmi. Wiemy, że mamy szczęście, mogąc żyć w Białymstoku – to naprawdę wspaniałe miejsce.
Jak ważna jest współpraca z managementem klubu przy budowie konkurencyjnego zespołu i jak opisałbyś tę relację obecnie?
Relacja między mną a managementem Lowlanders jest znakomita. Dzięki temu bardzo łatwo jest mi rekrutować trenerów i zawodników z USA – Piotr i Tomek to po prostu dobrzy ludzie. Robią dokładnie to, co obiecują. Mamy wspólną filozofię w kwestii rekrutacji, zarządzania zawodnikami, budowy zespołu i jego rozwoju. Pomogli mi rozwinąć się nie tylko jako trenerowi, ale również jako człowiekowi – za co jestem im naprawdę wdzięczny.
Oczekiwania wobec zespołu są wysokie. Jak łączysz presję, ambicję i cierpliwość w trakcie długiego sezonu?
Uwielbiam wysokie oczekiwania. Gdyby ich nie było, nie byłoby mnie tutaj. To jedna z najlepszych organizacji w Europie – oczekiwania powinny być wysokie. Musimy je zaakceptować i przyjąć. Kocham ten zespół, bo rozumie proces, który jest potrzebny, aby odnieść sukces.
Jaką tożsamość futbolową mają reprezentować Lowlanders w tym sezonie? Co kibice powinni natychmiast rozpoznać, oglądając nasz zespół?
Naszą tożsamością będzie ciężka, codzienna praca. Będziemy pracować ciężej niż jakikolwiek zespół w Polsce. Nasi zawodnicy to akceptują i czerpią z tego satysfakcję. Kibice zobaczą drużynę, która biegnie do piłki i gra do samego końca – dokładnie tak, jak robiliśmy to pod koniec zeszłego sezonu.
Czy są konkretne momenty lub mecze z poprzedniego sezonu, które wciąż Cię motywują?
Zwycięstwo nad Kings w ćwierćfinale było jednym z największych sukcesów w mojej karierze trenerskiej. Wysiłek, jaki wtedy włożyliśmy w grę, to coś, czego nigdy nie zapomnę. Porażki nie motywują mnie tak bardzo jak chęć ponownego przeżycia momentu zwycięstwa – spojrzenia na twarze zawodników i poczucia spełnienia, którego wiele zawodów nigdy nie daje.
Patrząc w przyszłość – co będzie dla Ciebie miarą sukcesu w tym sezonie? Czy chodzi wyłącznie o finał?
Jako head coach nauczyłem się, że nie można skupiać się wyłącznie na wyniku końcowym. Skuteczni trenerzy i ludzie koncentrują się na procesie – na codziennym stawaniu się lepszym. Jeśli będziemy lepsi każdego dnia, odniesiemy sukces. Ten proces nie zawsze jest szybki ani łatwy. Budowanie programu na poziomie, którego oczekujemy, wymaga czasu, ale wierzę w Lowlanders i cele, które stawiamy przed całą organizacją.
Na koniec – wiadomość do Lowlanders Nation 🦬. Czego kibice mogą się spodziewać i dlaczego ten sezon będzie inny?
Kibice zobaczą ten sam ekscytujący futbol, który oglądali w zeszłym sezonie. Obiecuję, że będą dumni z naszego zaangażowania i stylu gry. Nie mogę się doczekać nadchodzącego sezonu i ponownego spotkania ze wszystkimi.
Dziękujemy za rozmowę