Przejął drużynę w trudnym momencie sezonu, a już w pierwszych pięciu meczach zanotował cztery zwycięstwa. Przed niedzielnym starciem z Panthers Wrocław rozmawiamy z Head Coachem Tomaszem Żukowskim o kulisach objęcia zespołu, pierwszych tygodniach pracy i planach na przyszłość Lowlanders Białystok.
[REDAKCJA]: Jak wyglądał moment, w którym dowiedziałeś się, że to właśnie Ty przejmiesz drużynę po odejściu Byrona McAdamsa?
[HEAD COACH]: Nie pamiętam dokładnie tego momentu, ale po odejściu trenera McAdamsa naturalnym krokiem było powierzenie mi prowadzenia drużyny. Wynikało to z doświadczenia oraz wiedzy, którą zdobywałem przez lata pracy w organizacji.
Wchodzenie w rolę Head Coacha w trakcie sezonu to ogromne wyzwanie. Jak wyglądało z Twojej perspektywy „wchodzenie w czyjeś buty”?
Na pewno nie było i nadal nie jest łatwo. Przygotowania do sezonu trwają kilka miesięcy, a przejęcie drużyny w jego trakcie nie może oznaczać całkowitej zmiany stylu gry. Do dziś wprowadzamy korekty w tym, co robimy, aby z tygodnia na tydzień stawać się lepszym zespołem.
Czy w momencie obejmowania drużyny czułeś presję? A może bardziej ekscytację i poczucie odpowiedzialności?
To była mieszanka jednego i drugiego. Presja była ogromna ze względu na trwający sezon, oczekiwania szybkich sukcesów, a także sytuację prywatną, moja żona była wtedy w końcówce ciąży. Na szczęście wszystko ułożyło się bez większych komplikacji.
Jesteś związany z Lowlanders od lat, jako zawodnik, trener seniorów do 2017 roku, defensywny koordynator seniorów w 2018 i 2020 roku oraz od początku koordynator defensywy juniorów. Jak znajomość organizacji i zawodników pomaga Ci dziś budować swoją pozycję jako Head Coach i egzekwować od drużyny odpowiedni poziom?
Znajomość organizacji pozwala mi dostosować styl zarządzania do jej realiów, a znajomość zawodników budować autorytet na relacjach, a nie tylko na stanowisku. Prawie wszyscy zawodnicy w drużynie to nasi wychowankowie lub byli juniorzy, więc mieliśmy czas, by wypracować wzajemne zaufanie.
Za Tobą już pięć meczów jako Head Coach i na koncie cztery zwycięstwa. Jakie są Twoje największe przemyślenia po tym pierwszych miesiącach pracy?
Przede wszystkim przygotowania do sezonu musimy rozpoczynać znacznie wcześniej niż w tym roku i unikać zmian w sztabie szkoleniowym. Takie sytuacje mają wpływ na wolniejszy start rozgrywek.
Debiut przeciwko Warsaw Mets zakończył się zwycięstwem 36:33. Pamiętasz jeszcze emocje z tamtego dnia?
Emocje sięgały zenitu. Mieliśmy tylko tydzień na przygotowanie się po zmianie Head Coacha, ale daliśmy radę. Walczyliśmy do samego końca i pokazaliśmy, która organizacja jest lepsza.
Co według Ciebie było najważniejsze do poprawy w drużynie po zmianach na stanowisku Head Coacha?
Przede wszystkim urozmaicenie i rozwój gry ofensywnej, aby atak swobodnie zdobywał punkty. Dysponujemy wieloma utalentowanymi zawodnikami, a nie wykorzystaliśmy tego w pierwszym meczu sezonu. Ważna była również stabilizacja defensywy, abyśmy mogli grać szybciej i bardziej agresywnie. Duży nacisk położyliśmy także na planowanie treningów tak, aby jak najlepiej odwzorowywały realia meczowe i przygotowywały zawodników pod konkretnego rywala.
Jako trener wywodzisz się z defensywy, ale dziś odpowiadasz za cały zespół. Na ile dzielisz się swoimi przemyśleniami również z trenerami ofensywy i jak wygląda Wasza współpraca przy budowaniu tożsamości drużyny?

Daję swoje wskazówki jako Head Coach, ale staram się również pozwalać wykazywać się asystentom i koordynatorom. Will Paar i pozostali trenerzy wykonali w tym roku świetną pracę, szczególnie biorąc pod uwagę młody wiek naszego koordynatora ofensywy. Współpraca przebiega bardzo dobrze i wspólnie budujemy silną drużynę.
Jaką filozofię zarządzania drużyną wyznajesz jako Head Coach?
Staram się zarządzać w taki sposób, aby wykorzystywać mocne strony nie tylko zawodników, ale także trenerów. Właśnie w tym tkwi największa siła zespołu. Talenty należy rozwijać i zamieniać w wyjątkowe atuty. Oczywiście nie ignoruję słabszych stron, ale nie skupiam się na ich całkowitej eliminacji – ważniejsze jest doprowadzenie ich do poziomu, który nie ogranicza zawodnika.
Wielu zawodników podkreśla, że masz ogromny autorytet i spokój. Jakim trenerem chciałbyś być dla tej drużyny?
Przez ostatnie 20 lat poświęciłem tej drużynie bardzo dużo i nadal będę to robił. Chcę być jak najlepszym trenerem, aby zawodnicy mogli osiągać sukcesy zarówno drużynowe, jak i indywidualne.
Kibice zastanawiają się pewnie, czy Tomasz Żukowski myśli już o Lowlanders 2027, czy skupia się wyłącznie na „tu i teraz”. Jak to wygląda z Twojej perspektywy?
Trener zawsze musi wybiegać myślami nieco w przyszłość, jeśli chce zapewnić organizacji ciągłość rozwoju. Już dziś widzę, na czym musimy skupić się najbardziej w pracy z juniorami i podczas offseasonu przed sezonem 2027. Obecne zmiany kadrowe mogą pomóc nam określić kroki, które należy podjąć, aby nadal utrzymywać się w ścisłej czołówce w Polsce.
Patrząc na Twoje wieloletnie doświadczenie w pracy z młodzieżą, czy widzisz w Polsce młodych zawodników z innych drużyn, którzy mogliby w przyszłości pasować do projektu Lowlanders? I czy klub chce być miejscem otwartym dla ambitnych młodych graczy?
W Polsce jest wielu młodych zawodników, którzy mogliby odnaleźć się w naszej organizacji. Lowlanders zawsze był klubem otwartym na młodzież, zapewniającym wysoki poziom szkolenia i realne możliwości rozwoju. Dobrym przykładem jest Karol Urbaniak z Wyszkowa, który dołączył do nas w ubiegłym roku. Dziś jest starterem w defensywie seniorów i MVP defensywy juniorów z poprzedniego sezonu. Wystarczy do nas napisać.
Masz swojego trenerskiego idola albo szkoleniowca z NFL, którego styl pracy szczególnie cenisz?
Obecnie jest to Mike Macdonald, Head Coach Seattle Seahawks i jednocześnie mój rówieśnik.
Ostatnie miesiące to dla Ciebie ogromne zmiany także prywatnie, na świecie pojawił się kolejny synek, Staś. Czy ojcostwo pomaga dziś jeszcze inaczej spojrzeć na rolę lidera i odpowiedzialność za drużynę?
Ojcostwo nie różni się aż tak bardzo od bycia trenerem głównym. Wszystko jest na twojej głowie. Co chwilę ktoś pisze, że nie może być na treningu, ktoś inny informuje, że złamał palec i pyta, co powinien zrobić. Do tego dochodzi pomoc w nauce i pilnowanie porządku. Mimo wszystkich wyzwań nic nie przebije dumy, jaką odczuwa się zarówno ze swoich dzieci, jak i ze swoich zawodników.
Na koniec, czego kibice mogą spodziewać się po drużynie Tomasza Żukowskiego w najbliższych meczach?
Gry do ostatniego gwizdka.

Dziękujemy